„Polot” – film o dojrzewaniu ze sterowcami w tle

Michał Wnuk nie jest anonimowym polskim reżyserem, widzowie kojarzą go jednak przede wszystkim z odpowiedzialności za wiele odcinków serialu „M jak miłość”. W 2020 roku na ekrany kin wszedł jednak film „Polot” – jego pełnowymiarowy debiut reżyserski. Jak Wnuk poradził sobie z opowieścią o dorastaniu, marzeniach i zderzeniu z rzeczywistością? Jak sprawdziła się ciekawa obsada stanowiąca wybuchową mieszankę aktorów bardzo młodych oraz tych, których talent możemy śledzić już od lat? Na wszystkie te pytania możemy dziś odpowiedzieć sobie sami, bo „Polot” jest dostępny legalnie dzięki telewizji internetowej.

tablet photo

Fabuła filmu “Polot”

„Polot” przedstawia nam historię granego przez Macieja Musiałowskiego Karola, młodego chłopaka, którego beztroskie życie kończy się wraz z katastrofą lotniczą. Stracił w niej życie jego ojciec, wiele wskazuje przy tym na to, że on też był za nią odpowiedzialny. Po śmierci ojca Karol musi przejąć odpowiedzialność za dom i rodzinę, odkrywa przy tym pewien ojcowski sekret, który inspiruje go do działania. Z pomocą założonej wraz z przyjaciółmi spółki zaczyna wcielać w życie nigdy nie zrealizowany przez ojca projekt nietypowego sterowca poznając nie tylko gorycz starty, ale i okrutne prawa rządzące rynkiem. Walka o realizację projektu wpływa na relacje Karola z otoczeniem. Na nowo musi ułożyć relacje z matką i przyjaciółmi, jednocześnie próbując odnaleźć się w związku z dziewczyną i w relacji biznesowej ze Stanisławem – cynicznym specjalistą od start up-ów, którego interesy nie są zawsze zbieżne z tymi, jakie ma sam główny bohater filmu „Polot”.

Film “Polot” a aktorzy

Film „Polot” może sprawiać wrażenie nierównego, trudno też nie odnieść wrażenia, że niektóre wątki gubią się w toku fabuły. Aż prosi się, aby więcej miejsca poświęcić matce zwłaszcza, że Izabela Kuna jest świetną aktorką i swego rodzaju niewykorzystanym potencjałem tego filmu. Maciej Musiałowski zdecydowanie jednak nie rozczarowuje. Doskonale radzi sobie nawet tam, gdzie pewne sztuczki scenariuszowe nie sprawdzają się najlepiej, a jego aktorstwo potwierdza, że słowa uznania, jakie otrzymał odgrywając niewiele wcześniej „Hejtera” nie były przypadkowe. 

Czy widoczne niedociągnięcia mogą przyczynić się do tego, że będziemy niezadowoleni z seansu „Polotu”? Zdecydowanie, nie. Momenty, w których jesteśmy pozostawiani z pewnym niedosytem nie są wcale długie, a aktorzy są na tyle wiarygodni, że łatwo jest nam wejść do ich świata. Miło jest też obejrzeć film, który rozgrywa się wśród pilotów, a nie nawiązuje swoją fabułą do czasów drugiej wojny światowej, bo nie jest to przestrzeń przesadnie eksploatowana przez polskie kino.